Sąd Najwyższy: Gdy tata sędzia głosuje na syna, to nie jest uczciwe

Sędzia z Suwałk głosował za wyborem swojego syna na wolny wakat sędziowski. Nie wyłączył się z głosowania, bo ponoć praktyka kumoterstwa w wymiarze sprawiedliwości była powszechna. W piątek Sąd Najwyższy stwierdził, że to nie jest w porządku.
Na „swojego” głosował sędzia Waldemar M. z Sądu Okręgowego w Suwałkach. W 2011 r., gdy zwolnił się sędziowski etat w Sądzie Rejonowym w Olecku, jego syn referendarz z wydziału ksiąg wieczystych w Augustowie zgłosił swoją kandydaturę. Chętnych było ponad 20 osób.

Czym zawinił M.? Według rzecznika dyscyplinarnego i Krajowej Rady Sądownictwa jako sędzia wizytator dostał od prezesa suwalskiego sądu polecenie oceny pięciu kandydatów. Syna ocenił kto inny. KRS wytyka, że Waldemar M. oceniał jednak kontrkandydatów, choć nikt mu nie stawia zarzutu, że robił to nieobiektywnie.

Ponadto głosował za kandydaturą syna. Najpierw jako członek mniejszego sędziowskiego kolegium (wydaje pierwszą ocenę kandydatowi), które najlepiej oceniło jego syna. Potem na zgromadzeniu ogólnym sędziów, gdzie referendarz jednak w głosowaniu przepadł.

Zdaniem KRS to nie było godne sędziego zachowanie, bo społeczeństwo – zwłaszcza ludzie młodzi – mogą odebrać to jako sygnał, że środowisko sędziowskie jest otwarte tylko dla swoich. SN nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy dyscyplinarnej. Powołując się na wyrok z 1933 r., przypomniał, że sędzia ma mieć nieskazitelny charakter. – Czy to w porządku głosować na własne dziecko? Nie. To źle wpływa na odbiór sądów w społeczeństwie – przypomniał, czym jest etyka, sędzia Jan Górowski.

Zgodnie z nowym prawem od zeszłego roku sędziowie wizytatorzy nie mogą oceniać swoich krewnych. KRS w uchwale z maja 2012 r. przypomniał, że głosowanie na rodzinę narusza zasady etycznego zachowania.

gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *